Czy muszę do serwisu?

W tym wpisie skoncentrujemy się na technicznych i serwisowych aspektach posiadania roweru. Pracując już prawie 9 lat w serwisie rowerowym mamy swoje ulubione „serwisowe kwiatki”, którymi Klienci wprost nas obdarowują.  Trzeba przyznać, że w szarej rzeczywistości gdy tylko przeglądy i regulacje te „kwiatki” przyprawiają nam uśmiechu na twarzach a czasem nawet rumieńców. „Panu to zajmie 2 minuty zcentralizować to koło”, „Jadę i trzeszczy coś”, ” Skrzypi ale tylko na 2-ójce”, ” Jadę i stuka”, „Ile jest przełożeń? – 5 z przodu i 5 z tyłu”, „Ile kosztuje naprawa rowera?”, „Oponę mam taką jak tu”, ” Jak przyjadę o 17 to poczekam 30min i Pan mi wymieni wszystko w rowerze?”, ” Sprzedajecie dziurawe dętki!”, ” Chciałbym się umówić na przegląd 3 maja o 14:20 z odbiorem 3 maja o 17:30″, „Chciałbym wymienić rower na Deore”. To tylko kilka przykładów tak na poczekaniu. Jest tego o wiele, wiele więcej co oczywiście nas cieszy bo sprawia, że czujemy się potrzebni. Dlaczego? A właśnie dlatego, że do każdego Klienta podchodzimy z należytym szacunkiem. Oczywistym faktem  jest, że po to udajemy się do profesjonalnego serwisu bo nie wiemy, nie znamy się i potrzebujemy pomocy. I choć na naszych twarzach może gościć uśmiech, tłumaczymy na czym rower stoi w bezpośredniej rozmowie a nawet mówimy co każdy laik może sprawdzić sam nie mając odpowiedniej wiedzy na temat serwisowania roweru. Czyli co robimy? Oczywiście podstawowe czynności:

  • czy działają hamulce? – sprawdzamy na krótkim dystansie czy hamulce spełniają swoją rolę
  • czy przerzutki/biegi wchodzą płynnie – staramy się sprawdzić wszystkie przełożenia
  • czy nie ma luzów (na piastach kół – chwytamy koła, ruszamy na boki i sprawdzamy czy przypadkiem nie ruszają się no osiach, na suporcie – chwytamy korbę, ruszamy na boki i sprawdzamy czy nie lata, na sterach – zaciskamy hamulec przedni i ruszamy przód tył sprawdzając czy nie wyczuwamy luzu
  • kręcimy kołami i sprawdzamy czy nie biją na boki, sprawdzamy czy wszystkie szprychy są przymocowane, czy koła kręcą się gładko
  • sprawdzamy opony, czy nie ma pęknięć na bokach lub widocznych ubytków bieżnika

Wykonując samemu taki check-list  będziemy czuć się pewniej w kontakcie z  „Panem Serwisantem”, który arbitralnie stwierdzi, że ten rower to już tylko na złom, albo  tu trzeba wymienić wszystko w terminie realizacji na za 2 miesiące.

Po takich oględzinach możemy śmiało stwierdzić czy nasz rower w ogóle  potrzebuje wizyty w warsztacie czy nie. Warto chociaż raz na 1-2 lata odwiedzić swój zaprzyjaźniony warsztat. W końcu jak dbasz tak masz:)

I na koniec, „czy łańcuch trzeba smarować? Tak! Ale raz w roku starczy…:) Nie!”

Nie wszystko „Shimano” co się świeci

Sytuacja z którą spotykamy się na co dzień. Rower ma „Shimano” i to jest wyznacznik jego jakości. I tu niestety – tak nie jest. Shimano jako korporacja w dodatku notowana na giełdzie robi to co każda firma tam się znajdująca – czyli zadowala akcjonariuszy. Oczywiście dodatnim wynikiem finansowym. Jak to się ma do użytkowników rowerów?  Prosty przykład to gorszej jakości komponenty w rowerach. Np Kellys w 2009r, http://www.bikekatalog.pl/2009/rowery/10/Kellys.ClipperProszę porównać z modelami w podobnej cenie oferowanych obecnie na rynku bez podziału na marki. Ktoś ,coś? Może chociaż w zbliżonych parametrach? Podpowiadamy – nie ma. Na rowery jest boom. Z tej sytuacji korzysta giełdowa korporacji, która chce aby jej nazwa kojarzyła się z jakością a to przekładało się na sprzedaż. I tu pojawiamy się my czyli użytkownicy. Ooo ma Shimano to dobry rower. Ale czy wiemy, że Shimano ma w swej ofercie już produkty do rowerów za 400zł i za 40000zł? Różnice w podstawowej półce osprzętu są ogromne. Tourney jest podobno idealny dla osób rozpoczynających jazdę rowerem… ale jak już kiedyś jeździliśmy to Altus, średnio to Acera a jak mocniej to Alivio, a jak super to Deore itd. Sama marka Shimano na komponentach tak na prawdę nie gwarantuje nam nic. Warto troszkę chociaż poczytać czy nasz uzbrojony w Shimano rower spełni nasze oczekiwania.

Nowy czy używany 2

W tym wpisie skupimy się na rowerach używanych. Wady czy zalety? Naszym zdaniem głównie zalety. Rynek rowerów nowych w Polsce to już w chwili obecnej ponad 1mln sprzedanych sztuk rocznie. Można przypuszczać bo dokładnych danych na ten temat nie ma, że rynek rowerów używanych to trzy ( a może i więcej) razy tyle. Co oferują rowery używane, że cieszą się taką popularnością? Oczywiście cenę! Rowery nowe tak jak samochody tracą znaczną część swojej wartości już po opuszczeniu sklepu. Mówimy tu o średniej i wyższej półce. Dla potencjalnego nabywcy oznacza to nic innego jak tylko możliwość zakupu dobrego jakościowego sprzętu za 30%-50% jego ceny początkowej. Sprzedaż lokalna bo zazwyczaj używki kupujemy blisko miejsca zamieszkania daje możliwość zobaczenia i przetestowania naszej przyszłej „pociechy”. Oczywiście nie unikniemy pewnych inwestycji jak wymiana elementów napędu czy ogumienia, ale w końcowej kalkulacji i tak będziemy do przodu. Jest jeszcze drugi ogromny rynek tzw. rowerów przywiezionych z zagranicy. Sprzedawane są one mniej wymagającym Klientom za ceny często faktycznie poniżej realnej wartości takiego roweru. Tu w kontakcie z handlarzem, który nie zna historii danego sprzętu ale za to oferuje go w super cenie jesteśmy w stanie upolować prawdziwą okazję. Kupując lokalnie. Znanych jest dużo przypadków zakupu używek poprzez różnego rodzaju portale poprzez wysyłkę za pobraniem czy też przedpłatę. Wielu naszych Klientów miało okazję sparzyć się na takich transakcjach. Nie twierdzimy, że handlujący używkami to oszuści ale polecany jednak poszukać swoich dwóch kółek lokalnie poprzez różnego rodzaju grupy i ogłoszenia może nawet poprzez znajomych. Na początku sezonu takich transakcji będzie z całą pewnością bardzo dużo. Życzymy powodzenia!

Nowy czy używany?

Standardowo oprócz wyboru odpowiedniego rodzaju roweru, komponentów i ustalenia budżetu pada pytanie czy kupić nowy rower a może poszukać czegoś używanego? W naszym serwisie w większości podpowiadamy Klientom aby rozejrzeć się za używką. Dlaczego? W chwili obecnej nowy rower w cenie do 2tys. zł nie oferuje nic oprócz podstawowych grup osprzętowych. Zakup nowego roweru w cenie poniżej 1tys zł szybko da nam się we znaki jeśli chodzi o koszty jego obsługi. Może się wydawać, że dobra marka roweru będzie gwarantem jego jakości. Niestety jest to mit. Porównując oferty poszczególnych producentów można zauważyć duże podobieństwa jeśli chodzi o komponenty w poszczególnych półkach cenowych. Różnice zauważymy praktycznie tylko w kolorystyce. Rower „cały na Shimano” jak to często określają nasi Klienci jeszcze o niczym nie świadczy.  Na co zwrócić zatem uwagę? Na komponenty. Niskiej jakości komponenty jak plastikowe pedały, klamki, manetki, hamulce w krótkim czasie po zakupie dadzą o sobie znać. Mechaniczne hamulce tarczowe lub nawet hydrauliczne niskiej jakości tylko wyglądają jak zaawansowane technicznie rozwiązania. No i oczywiście ogumienie. Na najtańszych oponach daleko nie zajedziemy.

Co zatem oferują używki?  O tym w następnym wpisie.